Fajne miejsca na Mazurach – Mix Port Ruska Wieś

Mix Port Ruska Wieś k. Węgorzewa

Na samej północy Mazur, ukryty w przybrzeżnych trzcinach jeziora Mamry, ukryty jest cichy i wygodny port, Mix Port. Trudno jest znaleźć wejście do portu, bo jest nie oznakowane od strony jeziora. Gdyby podać jakąś nawigacyjną wskazówkę, to sugerowałbym przy drugiej boi szlakowej, licząc od wejścia na Węgorapę, przyjąć kurs na północ.

Gdy znajdziemy wąskie przejście przez trzciny, wchodzimy w nie sterowną prędkością z uwzględnieniem często wiejącego wiatru bocznego. Wąskie przejście umożliwia swobodne przepłynięcie jednego jachtu, więc najpierw przepuszczamy jednostki wychodzące na wodę. Jest wąsko, a wybrany z pogłębionego przejścia przejścia został wysypany na boki, stąd trzymamy się środka, uważnie sterując, by nie stanąć na niedalekiej płyciźnie. Należy wyjąć miecz do połowy i zapiąć płetwę sterową na knadze szczękowej lub samowypinającej. Na wysokości około jednej trzeciej kanału, patrząc od lustra jeziora, płetwa z reguły zostanie wyrwana. Należy być na to przygotowanym.

Początek basenu portowego zaznaczony jest główkami portu. Od tego miejsca jest głęboko. Możemy spokojnie opuścić cały miecz i wybrać płetwę sterową. Będzie nam łatwiej manewrować. 

Za główkami, po prawej stronie od wejścia mamy duży basen, na który możemy dynamicznie wpłynąć i przygotować się do manewru cumowania. Jest tam bardzo dużo miejsca. Możemy nawet kręcić kółka lub stać na wsteczu, obserwując siłę i kierunek wiatru w porcie, ruch innych jachtów, przygotować cumy i odbijacze, poinstruować załogę. Nawet przy silnym wietrze na jeziorze, w tym dużym basenie znacznie bezpieczniej przygotujemy się do manewrów.

Po lewej stronie od wejścia do portu znajdują się dwie keje, trzecia na wprost. Pierwszą keję od lewej wykorzystują jachty rezydenckie. Środkowa przeznaczona jest dla jachtów własnych Mix Czarteru. Keja gościnna to ta trzecia, na wprost od wejścia. Cumujemy na muringach, z wyjątkiem kei trzeciej, gościnnej od strony dużego basenu. Tam stajemy longside'm. Przy tej kei stoją też marinowe jachty rezydenckie, na stanowiskach oznaczonych tabliczkami. Tam nie cumujemy, chyba, że uzgodnimy to z rezydentem. Jak jachty są w rejsie, to kilka stanowisk może być wolnych.

Planując manewr uwzględniamy siłę i kierunek wiatru, pamiętając, że silnik wyciągnie zawsze rufę pod wiatr, a wiatr zawsze zepchnie dziób. Najczęściej więc, najłatwiej i najbezpieczniej będzie wpływać na stanowisko rufą. W określeniu parametrów wiatru wiejącego w porcie pomoże nam maszt flagowy, stojący opodal czerwonej główki portu.

W słupkach na kejach mamy wodę i prąd. Jeśli w gniazdku nie ma prądu, idziemy do bosmana. Przyjdzie i włączy. Ceny cumowania są normalne. W sklepie można też wymienić butlę gazową.

Łazienki i miejsce do mycia naczyń oddalone są od portu o około 200 m od kei. Wydaje się, że daleko z tego powodu, że droga nie jest osłonięta drzewami. Nie jest dalej niż w Sztynorcie, ale wrażenie odległości pozostaje. Łazienki są bardzo czyste i wygodne. Ciepłą wodę do prysznica otrzymujemy z aparatu wrzutowego. Niedaleko kei znajduje się śmietnik, w którym obowiązuje segregacja śmieci.

Idąc zapłacić za cumowanie, swoje kroki kierujemy w kierunku sklepu. Po drodze, po prawej stronie mijamy, zlokalizowane na ładnej trawce, miejsce na ognisko z urządzeniami do pieczenia kiełbasek lub grillowania. Za drewno na ognisko trzeba oddzielnie zapłacić, co jest normą na Mazurach. Mijamy duży namiot, w który jest do dyspozycji gości. Szczególnie przydaje się w deszczowe dni. W nim znajduje się barek, w którym można nabyć zimniutkie piwo z kija. Dalej usytuowany jest bar, w którym podawane są, na prawdę dobre dania. Wybór nie jest duży, ale nie o to chodzi na Mazurach. Ważne, że jest świeże, pachnące, smaczne, obfite i w dobrej cenie. Wszystko to dzięki Pani Kasi, która wkłada na talerz nie tylko schabowego, ale i bardzo dużo serca. Oprócz schabowego, możemy posilić się domowymi pierogami lub najpyszniejszym sandaczem, zupą rybną palce lizać czy goframi. Atmosferę gorącego lata, schładzają zimne napoje, spożywane pod przestronnymi parasolami, przy wygodnych ławkach. Kasia serwuje też pyszną kawę i śniadania.

Osobę przyjmującą opłaty portowe znajdziemy najczęściej w sklepie. Oprócz zapłacenia za port, możemy tam zrobić małe zakupy: chipsy, napoje, piwo, artykuły higieniczne, drobne pamiątki, papierosy. Po duże zakupy należy udać się do najbliższego marketu, ok 3 km od portu, w Węgorzewie znajduje się Biedronka. Możemy tam pójść na spacer, pojechać taksówką lub pożyczyć rower w Centrum Szkoleniowym "Marin", znajdującym się po lewej stronie wejścia do portu, przy czerwonej główce.

W ciągu tygodnia port jest dość pusty i cichy. Zmiana turnusów czarterowych odbywa się w soboty. Lokalne jachty wychodzą w rejs. W porcie w środku tygodnia pozostają rezydenci i małe motorówki. Kręcą się też jachty szkoleniowe "Marina". Czasem przypłynie z gościną wędrowny kurs żeglarski. Większość dni jest bardzo spokojnie i cicho. Jest to chyba największy i zarazem najbardziej spokojny port na Mazurach.  

Znajdziemy tu żeglarski klimat i serdeczne przyjęcie, co najważniejsze na Mazurach.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>